W ostatnich latach estetyka stała się walutą.
Firmy chcą mieć stronę „ładną”, „nowoczesną”, „profesjonalną”. To naturalne — każdy chce dobrze wyglądać w internecie.
Problem pojawia się wtedy, gdy estetykę traktuje się jak strategię. Ładny projekt przyciąga wzrok, ale nie prowadzi użytkownika.
Nie buduje decyzji. Nie rozwiązuje problemu. Strona, która działa, nie jest zbiorem elementów graficznych.
Jeśli traktujesz stronę jak obrazek — dostaniesz efekt wizualny. Jeśli traktujesz stronę jak proces — dostaniesz sprzedaż.
W ostatnich latach estetyka stała się walutą.
Firmy chcą mieć stronę „ładną”, „nowoczesną”, „profesjonalną”. To naturalne — każdy chce dobrze wyglądać w internecie.
Problem pojawia się wtedy, gdy estetykę traktuje się jak strategię. Ładny projekt przyciąga wzrok, ale nie prowadzi użytkownika.
Nie buduje decyzji. Nie rozwiązuje problemu. Strona, która działa, nie jest zbiorem elementów graficznych.
Ładny obrazek niczego nie ustala.
Jeśli traktujesz stronę jak obrazek — dostaniesz efekt wizualny. Jeśli traktujesz stronę jak proces — dostaniesz sprzedaż.
W ostatnich latach estetyka stała się walutą.
Firmy chcą mieć stronę „ładną”, „nowoczesną”, „profesjonalną”. To naturalne — każdy chce dobrze wyglądać w internecie.
Problem pojawia się wtedy, gdy estetykę traktuje się jak strategię. Ładny projekt przyciąga wzrok, ale nie prowadzi użytkownika.
Nie buduje decyzji. Nie rozwiązuje problemu. Strona, która działa, nie jest zbiorem elementów graficznych.
Strona to nie plakat.